Witaj na nowej stronie WWW!

Gminna Biblioteka Publiczna w Gostyninie z/s w Solcu

Filia Biblioteczna nr 1 w Sokołowie
Filia Biblioteczna nr 2 Sierakówku
Filia Biblioteczna nr 3 w Lucieniu 
Filia Biblioteczna nr 4 w Emilianowie

walentynki

 



ROMANTYCZNA „ARANŻACJA”

 

 „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”

Sentencja pochodzi z książki pt. „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Opowiastka filozoficzna francuskiego pisarza zmusza do refleksji nad tym, że gdyby człowiek  nie spoglądał sercem, a tylko oczami, nie doświadczyłby prawdziwych przyjaźni i miłości.
W tym roku biblioteka  bardzo aktywnie włącza się w obchody Święta Zakochanych, zachęcając do pokochania literatury. Patronuje nam święty Walenty: lekarz z wykształcenia, duchowny z powołania, który został ścięty w czasie prześladowań chrześcijan za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego. Pisemne świadectwa oraz pisma kościelne przedstawiają świętego Walentego jako obrońcę przed ciężkimi chorobami (szczególnie umysłowymi, nerwowymi i epilepsją), a w wielu krajach świata uważany jest za patrona zakochanych.
                Chcemy pokazać, że Walentynki można obchodzić nie tylko w kinie czy podczas romantycznej kolacji. Można też się za…czytać na chwilę. Z tej okazji  biblioteka przygotowała oryginalną akcję, której celem jest zachęcenie młodych i pełnoletnich osób do czytania, lecz nie jakichś opowieści, ale historii pełnych miłości, wzruszeń, z domieszką bólu, smutku i oczywiście szczęśliwych zakończeń.

                        Walentynki to dzień, w którym miło jest otrzymać prezent, ale także wręczyć drobiazg osobie, którą się lubi. My też postanowiliśmy wręczyć podarunek…książkę. Na czytelników czekają więc w bibliotece niespodzianki. Imprezie towarzyszy wystawa książek, które w tytule mają słowa związane ze świętem zakochanych.

Od 13 do 15 lutego przyjdź do biblioteki na randkę w ciemno z książką i daj się zaskoczyć!

Zamiast oceniać książkę po tytule lub okładce, wypożycz zapakowaną  książkę z naszego specjalnego, walentynkowego zestawu. Być może odkryjesz w ten sposób świetną opowieść, która wcześniej nie wpadła ci w oko. Mamy nadzieję, że biblioteka stanie się miejscem nie tylko do dobrej zabawy, ale również popularyzacji książek poświęconych miłości.

                  Z okazji nadchodzącego święta, coraz popularniejszych Walentynek, życzymy wszystkim dużo, dużo miłości. A tych, którzy nie mają pomysłu na sposób wyrażenia swoich uczuć… zapraszamy do naszej biblioteki.

 

 

TEOFIL LENARTOWICZ - LIRNIK MAZOWIECKI

27 II 1822 - 3 II 1893



"Rosła kalina z liściem szerokim…" albo "W szczerym polu na ustroni /Złote jabłka na jabłoni,/ Złote liście pod jabłkami,/ Złota kora pod liściami".

 Kto to napisał? Ukochany poeta kilku pokoleń Polaków, wyraziciel polskiej duszy – zapomniany dziś zupełnie Teofil Lenartowicz (27 II 1822  - 3 II 1893). Nazywano go Lirnikiem Mazowieckim albo Lirnikiem Wioskowym. Jego wkład do literatury polskiej to inspirowane przez poezję ludową poematy religijne i historyczne oraz zbiory wierszy dla dzieci.

                 W kościele św. Stanisława na Skałce, w grobach „ludzi zasłużonych", leży między niewielu innymi Teofil Lenartowicz, co go nazywano „lirnikiem mazowieckim" lub „kmiecym poetą." Wśród wielkich pieśniarzy polskich, którzy w pismach wypowiadali głębokie prawdy lub wskazywali nowe drogi, Teofil Lenartowicz ma swoje odrębne miejsce — był śpiewakiem ludu:

Śpiewać dla was rzecz nielada,/ Kto jedwabne słówka składa,

Kto nie dzieli z wami doli, /Nie zaśpiewa sercu k'woli.

On znał, dzielił i kochał tę dolę. Myśl lirnika mazowieckiego nie wzlata wyżej nad dym ojczystej wioski, oko nie sięga dalej i szerzej, niż „do tych krzyży, niż do tej wody, co bieży srebrna”. Cieszy go wszystko „co swojskie, co nasze i ludzie mu drodzy i mili” na tym ojczystym zagonie, znojonym pracą, nad grobem matki i braci grobami, pokazuje wiele piękności, których inni nie spostrzegają, aż czytelnikowi „świat się w oczach złoci" i „dusza, gdyby ziele rośnie". Odczuwa on wszystkie troski i smutki wieśniaków, z którymi „tyle się nakochał i tyle naszlochał, że serce mało nie pękło”. Na rany świeże, krwią spływające, niby oliwę, leje pieśń pocieszenia i otuchy:

Idź za Jezusem, a zajdziesz bezpieczny. /Do szczęśliwości doczesnej i wiecznej,

A trwogi nie miej, choć po drodze zdradnie /Kamień ze skały, lub zwierz na cię spadnie, /Bo żaden żeglarz brzega by nie dostał, /Żeby po drodze złym wichrom nie sprostał./

               Lenartowicz w swoich piosenkach: „z wesołymi tańczy, śpiewa, ze smutnymi się spodziewa, a z umarłym w nocną ciszę rządek złotych liter pisze”. Wszystkie szły prosto z serca poety, więc pisał o „naszej dziewczynie, niby malinie", o „kalinie z liściem szerokiem, co rosła w gaju nad modrym potokiem", o  „sierocie, co całe życie goni słonko — dogonić nie może", o dawnych czasach, o trudach świętych robotników, o szczęściu błogosławionych w niebie. Wszystkim przypadły do serca i lud, jak Polska długa i szeroka znał je i powtarzał.

Teofil Lenartowicz urodził się w Warszawie, dnia 27 Lutego 1822 roku, jako najmłodszy syn niezamożnej i niewykształconej rodziny. Pierwsze lata dzieciństwa upływały mu swobodnie i wesoło wśród pieszczot matki, ale niedługo trwało to szczęście. Ojciec umarł — wdowa z sierotami została bez żadnego utrzymania. Wkrótce wyszła powtórnie za mąż i wyjechała na wieś. Ojczym Lenartowicza był człowiekiem bardzo gwałtownym, skorym do gniewu, toteż Teofil bał się go i często uciekał z domu do chat wieśniaczych, gdzie go kochali. Wrażliwe dziecko żywo odczuwało swoje sieroctwo, a jedyną pociechę znajdowało w towarzystwie pastuszków i rówieśników, z którymi grał na fujarce, wśród zielonych lasów i pachnących pól. W polu, w lesie, przypatrywał się ciekawie wszystkiemu, co go otaczało, wsłuchiwał się w szum liści, w echa dolatującej z dala piosenki. Te wrażenia dziecięce tworzyły w duszy niezapomniane obrazy, które oddziałały na całe życie i twórczość poety.

Przypatrywał się wszystkiemu, poznawał przyrodę, wsłuchiwał się w głosy zwierząt, szumy drzew , a życie przyrody wydało mu się ściśle złączone z życiem ludzkim. Z czasem dawne wrażenia odzywały się z całą siłą, łącząc się z nowymi. Serce mu „zabrała” ta śliczna ziemia mazowiecka, co to na niej „po szerokiem polu modra Wisła płynie, pochylone chaty drzemią na dolinie”, serce mu brali ci ludzie cisi, prości i pracowici, co matkę ziemię uprawiają z piosenką na ustach i miłością w sercu. Najbardziej może lgnął do nieszczęśliwych i smutnych, do ubogich sierot. Przysłuchiwał się pieśniom, „brzmiącym zewsząd, jakby jedna dusza była w całym kraju” i zapisywał je wszystkie. Zdawało mu się, że w szumie wiatru słyszał powieści o dawnych dziejach i czasach,  o wszystkim „co wielkie w jego ojczyźnie". Wszystko co czuł, myślał, widział, wypowiadał w piosenkach - serdecznie i prosto. Będąc nad Gopłem i we wszystkich okolicach wsławionych w dziejach, Lenartowicz dopytywał się o podania, przyglądał się starym mogiłom, zwracał uwagę na nazwy miejscowości, potem porównywał swoje spostrzeżenia z wiadomościami wyczytanymi w książkach historycznych i spisał „powiadanki" o Mieczysławie I, o Popielu i Myszach, o Psim Polu, o Pierścieniu królowej Kingi, o wyprawie Warneńskiej, o Wielkim hetmanie Sobieskim, i wielu innych zdarzeniach dawnych.

W roku 1849 Lenartowicz wyjechał, przeczuwając, że na długo. Ostatni raz już miał się przyjrzeć ziemi kochanej i na wieki nie zapomniał bolesnego z nią pożegnania, które później tak opisał:

Kiedym szedł do ludzi cały dzień padało. /Pod wieczór się za mną słońce obejrzało —

Oj! poczerwienione, jak oczy matczyne. /Co mnie błogosławiąc, patrzyła w dolinę.

Wiatr szumiał po polu a pszeniczne kłosy /Strząsały na ścieżkę krople jasnej rosy;

Po boru» po lesie, przez gęstwinę ciemną /Na gałęziach wrony krakały nade mną.

Sierocemu sercu tak się wydawało, /Jakby coś w powietrzu po lesie płakało.

Wspaniałości zagraniczne porywały go i już zaczął o nich składać śpiewne zwrotki, gdy w duszy jego inna struna „czystym brzękła żalem” i myśl zwróciła się tam, gdzie niegdyś przebywał - w obcej pięknej ziemi, pragnął „przywołać ojczyznę złotą”. Pod wpływem tęsknoty wydawała mu się stokroć piękniejszą niż dawniej i tak ją opisywał w swoich piosenkach:

„O! śliczna to ziemia, to nasze Mazowsze, /I czystsza tam woda i powietrze zdrowsze,

I sosny roślejsze, i dziewki kraśniejsze, /I ludzie mocniejsi, i niebo jaśniejsze”.

Zmarł 3 lutego 1893 roku we Florencji, pochowany został w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.  W czerwcu odbyło się uroczyste przewiezienie ciała do Krakowa i pogrzeb w podziemiach kościoła  na Skałce. Serce poety spoczęło nad Wisłą, tak jak o tym zawsze marzył. Chciał, by  go pochowano na wiejskim cmentarzu i postawiono krzyż, „po którym deszcz ścieka, jak łza sieroca na chaty w popiele," — ale Polacy uznali za stosowne dla uczczenia jego twórczości, przenieść go do Grobów Ludzi Zasłużonych.

Na pogrzebie Lenartowicza zebrały się tłumy ludu z różnych okolic, nad grobem przemawiali włościanin Wójcik i poeta Adam Asnyk, przypominając zasługi zmarłego. W jednym z ostatnich swoich wierszy wypowiedział Lenartowicz prośbę, by go nieuważano za wielkiego człowieka. Mówi on, że spełnił jedynie swój obowiązek: „służyłem mojej ziemicy i Bogu majemi siły, jako człowiek mały, wypowiedziałem jedno ciche słowo, które, jak ptaka w powietrzu, przebrzmiało”:

Jam nigdy nie śpiewał, jam tylko się żalił /Z tą ziemią kochaną, pod śniegiem dziś całą,

Z tą brzozą płaczącą, z tym smugiem ponurym, /Z tą duszą ubogiej sieroty zbolałą...

Ej, Boże! to moja piosenka!

Wieś zawsze stanowiła niezmiernie cenny skarb dla całego narodu polskiego, gdyż dawała chleb społeczeństwu i  stawała się źródłem utrzymania rodzin. Dla polskiego chłopa Ojczyzna - to była właśnie ukochaną ziemią rodzinną, od wieków pielęgnowaną rękami praojców, użyźnianą potem, krwią i prochami przodków - jedyną żywicielką naszego narodu. To była rodzinna zagroda - ojciec, matka, dzieci,  to wioska z chatami krytymi strzechą. To szkoła, w której od wielu pokoleń wielkim, ambitnym celem Polaków było zbudowanie nowoczesnej i silnej Polski, Polski sprawiedliwej, Polski, w której wiedza i mądrość, zaradność i gospodarność, a także moralność, patriotyzm oraz poszanowanie tradycyjnych wartości będą w najwyższej cenie. W jego utworach mowa jest o wiosce mazowieckiej, o naturze, która ją otacza, o ludziach, co w niej żyją, o ich uczuciach, zwyczajach i wierzeniach. Warto zapoznać się z utworami Teofila Lenartowicza, bo one wyrażają nasze myśli, uczucia i pokazują coś, co od wieków dla każdego Polaka jest najważniejsze – naszą Ojczyznę. Dla młodych jest to historia, dla dorosłych wspomnienia.

Więcej o poecie:

http://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz

 




BIBLIOFERIE


29 STYCZNIA 2019 ROKU

w godzinach 10.00-13.00 

chcemy zaprosić dzieci, które czas wolny od zajęć szkolnych spędzają

w domu, na spotkanie w bibliotece

/Szkoła Podstawowa im. Wł. St. Reymonta w Solcu/.

Program spotkania:

- zajęcia plastyczne i kreatywne,

- konkursy literackie,

- głośne czytania i zabawy z książką w tle.

 

BIBLIOFERIE

 

Telewizja, komputery, telefony komórkowe stały się dla dzieci codziennością. Przygody bohaterów literackich zastąpione zostały przez postaciez popularnych seriali, filmów i wielu innych programów. Najmniejsze dzieckoz zainteresowaniem ogląda przesuwające się obrazki na szklanym ekranie. Tak spędzany czas nie zastąpi jednak tradycyjnego sposobu kontaktu z dziecięcą literaturą. Miłości do książki trzeba uczyć od najmłodszych lat. Już bowiem wtedy rozbudzamy w dziecku ciekawość świata i uczymy odnajdowania sięw otaczającej rzeczywistości. Mając na uwadze to, że kontakt z utworem literackim dostarcza dziecku przeżyć estetycznych i intelektualnych, 29 lutego  zostały zorganizowane w bibliotece zajęcia pod hasłem „Książka uczy i bawi”. Były okazją do wspólnej zabawy dla wszystkich dzieci, które przerwę semestralną spędzały w domu. Program był urozmaicony i obejmował: zajęcia plastyczno-literackie i konkursy. Dzieci wykazały się znajomością popularnych baśni i  kreatywnością. Poprzez takie zajęcia można wyposażyć nasze pociechyw nawyk sięgania w wolnej chwili po książkę, a nie oglądania kolejnej bajki. To książka uczy i bawi, a przede wszystkim rozwija wyobraźnię i myślenie.



Czytajmy dzieciom…

                    Czytanie dzieciom książek od najmłodszych lat  to jeden z największych podarunków, jaki możemy im ofiarować. Stanisław Lem powiedział:  „Książka to okno na świat, to promień słońca, który rozświetla ciemne noce, to najlepszy doradca we wszystkich sprawach” Dlaczego czytanie jest niezwykle ważne i cenne?  Dlaczego warto zaszczepiać naszym dzieciom miłość do książek? Oto kilka powodów.

1. Czytanie poszerza naszą wiedzę - prof. kognitywistyki z University of California w Berkeley Anne E. Cunningham udowadnia, że ludzie regularnie czytający osiągają wyższe wyniki w testach na inteligencję, a ich predyspozycje poznawcze pozostają wysokie do późnej starości.

2. Książki wzbogacają słownictwo - Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne przeprowadziło badania, które wskazują, że czytanie ma ogromny wpływ na rozwój mowy u małych dzieci. Dzieci, którym się czyta od najmłodszych lat, będą posługiwały się bogatym i pięknym językiem i dużo łatwiej opanują umiejętność wypowiadania się.

3. Czytanie stymuluje umysł - neurobiologia pokazuje, że analiza obrazów lub mowy nie jest procesem tak wymagającym i angażującym jak czytanie, które absorbuje w tym samym czasie wiele obszarów mózgu .

4. Książki rozwijają myślenie - słowo drukowane daje okazję do refleksji, ustosunkowania się do przedstawionych treści.

5. Czytanie pobudza wyobraźnię  - świat fantazji wzbogaca świat przeżyć dzieci.

6. Czytanie ma wpływ na jakość naszych relacji - sprzyja rozwojowi inteligencji emocjonalnej i postaw prospołecznych, pomaga rozumieć i staje się przewodnikiem w świecie naszych złożonych relacji, uczuć i potrzeb.

            Czytajmy od najmłodszych lat dzieciom książki. Bohaterowie książek zazwyczaj nie załamują rąk i nie siedzą biernie w nieskończoność na kilkudziesięciu kolejnych stronach – uczą działania, radzenia sobie, poszukiwania, sprawdzania – takie cechy chcemy wspierać i takie postawy są bliskie rodzicom. A przede wszystkim nasze dzieci nabierają nawyku czytania i w przyszłości znać „wartość” książki.

           WSPÓLNE CZYTANIE KSIĄŻKI W  GMINNEJ BIBLIOTECE PUBLICZNEJ
                                      W FILII SIERAKÓWEK

 

siersiersier



Dzień Babci i Dzień Dziadka




Dzień Babci i Dzień Dziadka to przemiłe święta. Gminna Biblioteka Publiczna w Gostyninie z/s w Solcu włączyła się w obchody Dnia Babci i Dziadka organizowane przez Szkołę Podstawową im. Wł. St. Reymonta w Solcu. Po montażu słowno-muzycznym przygotowanym przez najmłodsze dzieci, zebranych spotkała miła niespodzianka – zostali przeniesieni w świat magii i czarów. Odwiedził ich bowiem bardzo sympatyczny gość - Pan Maciej Szymański – iluzjonista. Pokazał wiele ciekawych i zaskakujących sztuczek. Zarówno dziadkowie jak i dzieci z niedowierzaniem oglądali cały występ. Było przy tym mnóstwo śmiechu i pozytywnych emocji. Takie spotkania uświadamiają, jak ważną rolę w życiu dzieci odgrywają dziadkowie. Warto korzystać, by dzieci spędzały czas z babcią czy dziadkiem - spacery, gry planszowe, wspólne gotowanie. Jednak jedną z najmilszych, najbardziej wartościowych przyjemności jest  z pewnością wspólne czytanie. Czytane przez dziadków historie są często uzupełniane osobistymi opowieściami. Dla wielu dzieci Babcia Czerwonego Kapturka jest to pierwsza książkowa babcia. Następni to niezapomniani dziadkowie Mila i Ignacy Borejkowie z Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Serce skrada Ignacy – wiecznie zaczytany, sypiący łacińskimi cytatami jak z rękawa, lekko roztargniony. Babcia Mila - gotująca rosół, rozumiejąca wszystkich, wiecznie się krzątająca, ale też często zaczytana. Wśród bohaterów literackich jest również dziadziuś Anny i Britty z Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren, który siedzi w swoim pokoiku, słabo widzi, ale za to pięknie opowiada. Czasem ma doskonałe pomysły. Wszystkie dzieci go uwielbiają, nawet te, dla których nie był prawdziwym dziadkiem. Tak więc lekturą czytaną wspólnie z babcią i dziadkiem może być też książka o... babci i dziadku.


 





 

                                                                                           ROK 2018


                                       NARODOWE CZYTANIE 2018
                           W FILII BIBLIOTECZNEJ NR 3 W LUCIENIU


               Filia Biblioteczna nr 3 w Lucieniu przystąpiła do akcji "Narodowe Czytanie 2018". Spotkanie odbyło się 8 września 2018. Czytelniczki wysłuchały listu prezydenta RP Andrzeja Dudy skierowane do wszystkich Polaków.

- Przedwiośnie to, jak powiedział śp. prof. Tomasz Burek, powieść pytań, na które trzeba szukać odpowiedzi – tłumaczył Prezydent Andrzej Duda wybór lektury. – To powieść niezwykle ciekawa, niezwykle obrazująca takie specyficzne polskie losy. Zdaniem Prezydenta Stefan Żeromski pokazuje w „Przedwiośniu” Polskę wielu kontrastów.  Przypomniał, że jest tam wiele pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź: w jakim kierunku zdążać, jaka ta Polska ma być, jaki powinien być ustrój. - Wiele tych pytań jest nadal w Polsce aktualnych, dlatego właśnie ta powieść wydaje nam się tak ważna i w 2018 r. warto ją przypomnieć i przeczytać - zachęcał. Niech będzie to lektura, która nas pochłonie – dodał.

          Bibliotekarka i uczestniczki spotkania czytały fragmenty "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego - lektury wybranej do Narodowego Czytania 2018r. Wspólna lektura tej pięknej i mądrej książki przebiegła w niezwykle miłej atmosferze.

      

 




SPOTKANIE W FILII BIBLIOTECZNEJ NR 3 W LUCIENIU


   
  W dniu 23.10. 2018 odbyło się spotkanie z uczniami i opiekunem klasy Vb ze Szkoły   Podstawowej w Lucieniu. Wizyta zwiazana była z uczestnictwem ucznów w projekcie szkolnym dotyczącym pracy biblioteki publicznej. Podczas pobytu uczniowie uzyskali niezbedne wiadomości dotyczące funkcjonowania placówki, poznali zasady dotyczące wypożyczania i udostępniania książek.




czyt   czyt   czyt

czyt

Znajdź nas na Facebooku